Patrycja Jach

Prowadzenie firmy IT w trakcie pandemii – podsumowanie roku 2020

Każda z firm, które kojarzę stara się przygotować podsumowanie swojego roku 2020. Był to specyficzny czas dla całego świata, wiele firm upadło a jeszcze inne przeszły metamorfozę aby pozostać na rynku.

Wszystkie podsumowania jakie widzę, to super grafiki przedstawiające najważniejsze liczby, albo posty przygotowane przez founderów chwalących się swoimi osiągnięciami. Mało jednak widzę szczerych rozmów z founderami. Dlatego taką właśnie rozmowę przeprowadziłam z naszym CEO – Mikołajem. A że przetrwaliśmy ten rok wspólnie nie miał możliwości upiększać tej historii i dziś macie możliwość przeczytać o tym jak naprawdę wyglądało prowadzenie firmy IT w 2020 roku.

Patrycja: No to zacznijmy od początku. Styczeń 2020 – jedyne co mi się kojarzy z tą datą to nasza integracja. Dość nietypowa, bo zjechaliśmy się z całej Polski na kilka dni i oprócz imprezy mieliśmy też okazję popracować wspólnie w jednym pomieszczeniu, co nie jest dla nas normalne.

Mikołaj: Tak, to było nasze pierwsze spotkanie gdzie połączyliśmy rozrywkę z pracą. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich integracji, na które zjeżdżaliśmy się wieczorem, spędzaliśmy razem czas, a następnego dnia ludzie musieli dojechać do domu. Było to dla wszystkich męczące. Jest to forma, która się sprawdziła i planujemy ją rozszerzać. Mam wizję, że zbieramy ekipę i lecimy na kilka dni wspólnie w fajne miejsce, gdzie można nie tylko popracować, ale i coś zwiedzić. Przy pracy zdalnej są potrzebne integracje zespołu “w realu”, zwłaszcza gdy projekty są wymagające i stresujące. Takim projektem był DIXO i bardzo się cieszę, że do spotkania firmowego udało się dołączyć spotkanie z klientem, który przyleciał do nas z Niemiec tylko w celu rozmowy z nami. Rzadko zdarza się możliwość przy współpracy z klientem z innego kraju, żeby móc w twarzą w twarz podyskutować o planach i celach a następnie wspólnie wypić piwo. Udało nam się zbudować relację, która była niemożliwa do nawiązania wyłącznie podczas pracy online. Cały nasz plan na ten rok oparliśmy w dużej mierze na tym co zostało ustalone właśnie na tej rozmowie. Mieliśmy poszerzać zespół i skupiać się na budowie DIXO. Dodatkowym aspektem była tutaj jakość – zatrudniając nowe osoby tak szybko jak mieliśmy to w planach, musieliśmy uważać żeby nie stracić kontroli nad jakością jaką dostarczaliśmy. I pomimo tego, że plany całkowicie się zmieniły w przeciągu roku, myślę że kwestie jakości udało nam się utrzymać na dobrym poziomie, a nawet wejść na wyższy. Jesteśmy teraz o wiele bardziej dojrzałym zespołem i mamy dużo więcej do zaoferowania.

P.: Zaczęliśmy dobrze, ale długo się tym szczęściem nie cieszyliśmy. Bo dopadł nas pierwszy lockdown. Byliśmy tu na wygranej pozycji, bo mieliśmy kilkuletnie doświadczenie pracy z domu i nasza branża mogła działać normalnie. Jak odczułeś tę zmianę? 

M.: W naszym codziennym życiu nic się nie zmieniło. Przynajmniej na początku. Zacząłem zauważać zmiany dopiero obserwując ludzi. Wszystko co działo się w mediach, brak możliwości wyjścia i odreagowania, sprawiły że zespół czuł się gorzej mentalnie. Przez to, że ich prywatne życie zostało mocno ograniczone. I to chyba najbardziej nas dotknęło. To też jest jeden z powodów, dla których postanowiliśmy później stworzyć nasz dział PCP (People-Culture-Projects).

P.: Najbardziej podobało mi się to, że nie siedzieliśmy bezczynnie czekając. Wielu członków zespołu prywatnie angażowało się w pomoc innym w tak ciężkich czasach, ale wyszliście też z inicjatywą, żeby spożytkować swoje skille w tworzeniu softu. W jeden weekend powstała aplikacja łącząca osoby, które potrzebują pomocy, z tymi którzy chcą jej udzielać. Reszta zespołu dowiedziała się o tym dopiero w poniedziałkowy poranek.

M.: Inicjatywa wyszła od Maćka. Rzucił pomysł na Slacku, a po chwili byliśmy już na callu i rozmawialiśmy o tym co i jak możemy zrobić. Każdy zaczął uruchamiać swoje kontakty i bardzo szybko zebraliśmy zespół do napisania tej aplikacji. Pokazało mi to jaka świetna społeczność tworzy się wokół takich inicjatyw. Znalazła się od razu masa osób, która chciała tworzyć grafiki, czy udostępniać informacje. Jest to bardzo budujące, że jest wokół nas tylu dobrych ludzi, którzy widząc, że mogą pomóc innym postanowili poświęcić swój czas i pomóc bez myśli o zarobku. 

P.: 2020 nie tylko na świecie zsyłał tragedię za tragedią. Kiedy już oswoiliśmy się z życiem w zamknięciu i noszeniem maseczek nadeszły problemy z klientem DIXO. Jest to ciężki temat. Długo zastanawialiśmy się, co o tej sytuacji powiedzieć. Jednak wpłynęła ona na wszystko co działo się i dzieje do dziś w firmie, więc tego tematu nie unikniesz i choć urywek historii będzie musiał ujrzeć światło dzienne.

M.: Relacja z klientem DIXO od początku była wymagająca. W pełni skupiliśmy się na niej podczas pierwszego i drugiego kwartału. Doszliśmy do takiego momentu, w którym zespół jasno dawał znać, że jest już na skraju wytrzymałości. Wiadomo, biznes biznesem, ale ludzie budujący ten biznes zawsze są najważniejsi. Cele, które stawiał nam DIXO były nierealne, więc po wielu miesiącach prób dojścia z klientem do porozumienia postanowiliśmy wycofać się z tej współpracy. Ustalić wspólnie jak i kiedy współpraca się zakończy i jak możemy wesprzeć przekazanie projektu do innego zespołu. Wciąż uważam, że była to słuszna decyzja, pomimo tego, że wpłynęła mocno na finanse naszej firmy. Do dziś nie zobaczyliśmy prawie 100 tysięcy euro, które winien jest nam DIXO za naszą pracę. Wydaje mi się, że nie ma sensu głębiej wchodzić w tę sytuację. Skala problemu jest jasna, ale co najważniejsze udało nam się z tego wyjść. Oczywiście dalej czujemy tego skutki, ale wiele się nauczyliśmy i na pewno nigdy więcej nie pozwolimy sobie na oparcie większości przychodów na jednym kliencie.

P.: Były ciężkie momenty i podziwiam Cię, że nie postawnowiłeś rzucić wszystkiego i wyjechac w Bieszczady. Nie dość, że zaległości nie zostały uregulowane to nie mieliśmy też projektu dla większości zespołu, bo współpraca zakończyła się z dnia na dzień. A Ty musiałeś to wszystko ogarnąć.

M.: Udało nam się przejść przez to głównie dzięki ludziom. To zespół sam wyszedł z propozycją, że mogą wziąć urlopy, czy chwilowo zająć się innymi,  pobocznymi projektami, w oczekiwaniu na nowe. Dało nam to też takiego kopa, żeby sprzedażowo wypróbować nowe rzeczy, podziałać trochę ostrzej. Mogliśmy się wtedy bawić w odbieranie zaległości na drodze sądowej, ale to wymagało budżetu i czasu, więc jedyną rozsądną ścieżką było pozyskanie nowych klientów. I w ciągu dwóch miesięcy udało nam się znowu zacząć zarabiać i powoli wychodzić z kryzysu. Ale bez zaangażowania całej firmy nie udałoby się tego osiągnąć. Otwartość w komunikacji i wyrzeczenia członków zespołu były niesamowite. Jest to bardzo budujące, że mogę pracować z ludźmi, którym tak samo zależy na GMI jak mnie. Nie było nawet jednego momentu, w którym chciałem się poddać i zamknąć firmę. Pamiętam taki moment, że spojrzałem na naszą stronę i zacząłem sobie przypominać z czego to wszystko wynika, dlaczego robimy to co robimy i wiedziałem, że nie ma szansy żeby to zakończyć. Po prostu walczymy i robimy wszystko żeby to zadziałało.

P.: Właśnie, sprzedaż miała przynieść nowe projekty. Nie wiem, czy jest na rynku firma naszej wielkości, która pozyskuje nowych klientów z budżetem na marketing w wysokości 0 zł. Było to duże wyzwanie, ale jednocześnie pomogło nam znaleźć kanały sprzedaży na jakie nie wpadlibyśmy gdybyśmy ten budżet mieli. 

M.: To był duży eksperyment i duże wyzwanie, ale nie było to niemożliwe. Dużo widziałem i czytałem o tym jak można działać bez płatnego marketingu. Taki growth hacking. Czyli jak mądrymi i kreatywnymi sposobami można osiągnąć swoje cele w ograniczonym budżecie. Kasa na marketing powinna być w każdej firmie i powinna wzrastać z czasem. A my musieliśmy naszymi siłami, naszym zespołem i czasem pokazać ludziom, że istniejemy i mogą z nami współpracować. Czyli typowy outbound marketing. Zaczęliśmy sami wychodzić do ludzi i angażować się np. eventy, na których mogliśmy poznać naszych potencjalnych klientów. 

P.: Jakby mało było szalonych przedsięwzięć na ten czas, postanowiliśmy stworzyć w momencie kryzysu nowy dział. PCP czyli People, Culture & Projects. Co Cię do tego przekonało?

M.: Przede wszystkim przekonała mnie osoba Kamila. Bo dało się już odczuć jego zmęczenie sprzedażą. Nie dość, że nie wyobrażałem sobie stracić Kamila, bo jest wartościowym członkiem zespołu, to jego inicjatywa stworzenia PCP zgrała się w czasie z nastrojami panującymi w firmie. Czułem też, że sprzedaż w twoich rękach może nabrać świeżości, bo to co pokazałaś w poprzednich miesiącach było obiecujące i wiedziałem, że to może zadziałać. Połączenie tego wszystkiego utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie tylko jest to dobry czas na stworzenie nowego działu, ale że pomoże nam on też w wyjściu z kryzysu. Od dawna rozmawialiśmy o tym, że potrzebujemy kogoś kto zajmie ludźmi i kulturą pracy. Lepszym rozwiązaniem było zrobić to teraz z człowiekiem, który zna tę firmę i tworzy ją od lat niż za kilka miesięcy szukać nowej osoby, która będzie się mogła tematem zająć. 

P.: Ta świeżość w sprzedaży pojawiła się dość szybko. Bo już podczas naszej pierwszej rozmowy, po tym jak przejęłam obowiązki Kamila, udało nam się znaleźć nowy kierunek. Może nie do końca nowy, bo okazało się, że działamy już w nim dobrą chwilę, ale udało nam się sprecyzować co chcemy robić – Smart City.

M.: Pamiętam tę rozmowę, pamiętam dokładnie co wtedy robiłem, gdzie byłem… Wyszliśmy z założenia, że musimy coś pozmieniać. Robiliśmy różne eksperymenty, testowaliśmy różne grupy. Zaczęliśmy od branży EdTech, ale chyba nikt z nas nie czuł się w niej najlepiej. Nie było ciekawych rozmów, wyniki też były średnie. A gdy zaczęliśmy rozmawiać o Smart City, poczuliśmy wewnętrznie, że to jest to. Po przeanalizowaniu projektów okazało się, że w tej branży działamy już od jakiegoś czasu i mocno wyróżniamy się na tle konkurencji, bo integrujemy hardware z softwarem. Klienci też zaczęli to zauważać, więc wiedzieliśmy, że to dobry kierunek. Przede wszystkim ten dobry kierunek widać na naszych spotkaniach zespołu, gdzie każdy z nas myśli tak samo i ekscytuje się tymi samymi tematami. Zawsze chcieliśmy się skupiać na projektach, które będą innowacyjne i pomogą nam się rozwijać. Teraz jasno określiliśmy nasze cele.

P.: Poza GMI są też dwie inne firmy, w których jesteś dużą częścią i niezależnie od sytuacji działałeś też z Hublockiem i Q2. Skoro już jesteśmy przy podsumowaniu roku, to jak w kilku zdaniach podsumujesz ich 2020?

M.: Hublock jest wciąż na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Przeszliśmy pilotaż i powiększyliśmy zespół o trzy osoby. Idziemy w bardzo dobrym kierunku. Jestem dumny z tego co udało nam się osiągnąć. Rozmawiamy z potencjalnymi klientami, którzy się rejestrują. Inspiruje mnie to do tworzenia kolejnych takich produktów. Zrozumiałem jak ważny w tym procesie jest partner, który posiada wiedzę domenową. A z Arkiem z Q2 pracujemy już kilka lat, ale w tym roku wróciliśmy do pracy nad lockerami. I po raz kolejny nie jesteśmy tylko “ludźmi od kodu”. Wspieramy również w poszukiwaniu inwestorów czy w budowaniu samej wizji produktu. Dzięki temu, że stworzyliśmy w swojej historii już setki aplikacji, możemy na podstawie doświadczenia naszego i naszych klientów wesprzeć naszych partnerów na wielu płaszczyznach, nie tylko tych technologicznych.

P.: No dobra, to kończąc już tę rozmowę… Nie ma podsumowania bez planów na kolejny rok. Wątpię, żeby kogokolwiek interesowały nasze plany w liczbach, więc opowiedz krótko, co chcielibyśmy osiągnąć w 2021.

M.: Naszym planem jest doprowadzić do tego, że jak ktoś na świecie myśli “smart city”, czy “software&hardware” to od razu myśli też GMI. Albo jeśli nie na świecie, to chociaż w tej sieci, którą cały czas budujemy. Za tym oczywiście idzie wzrost firmy, czyli powiększenie o 3-4 zespoły developerskie, wzrost przychodu… Ale głównym celem jest to, żeby stać się liderem w technologii w branży Smart City.

* nazwa DIXO nie jest faktyczną nazwą projektu

Do you like this article? Share it with your friends:
Author:

Patrycja Jach

Write to me: p.jach@gmihub.com

Recommended articles

Zbuduj swój produkt z GMI

Wyślij nam zapytanie i uzyskaj odpowiedź tego samego dnia!

Zatrudnij nas