Globalny czy lokalny? Jaki rynek wybrać dla naszego produktu online?

11 lipca 2018
Mikołaj Lehman

„Nasz pomysł naprawdę ma wielki potencjał, więc może nie ograniczajmy się tylko do polskiego rynku. Może nastawmy się na stworzenie czegoś na międzynarodową skalę?” Któż z nas nie miał takich kuszących myśli? Projektując nasz biznes online, możemy łatwo wizualizować sobie udane wejście na zagraniczne rynki. Musimy się jednak zastanowić, jakie są wady i zalety kreacji produktu w globalnej perspektywie. Czy może warto jednak postawić sobie bardziej lokalny cel?

W zeszłym tygodniu zbadaliśmy jak uniknąć 9 największych błędów w wycenie projektu IT. Dzisiaj znowu pochylimy się nad kluczowymi decyzjami, z jakimi powinniśmy zmierzyć się na starcie pracy nad produktem online. Podobnie jak wycena projektu, określenie docelowego rynku dla naszej aplikacji czy innego produktu technologicznego, to ważna strategiczna decyzja, przed którą stoi nasz start-up. Żeby nie przestrzelić, musimy odpowiedzieć sobie na serię pytań.

Czy nasz biznes nadaje się na globalną skalę?

Tak, ta myśl jest przyjemna. Pewnie, że się nadaje – nasz pomysł jest rewelacyjny, wypełnia lukę w usługach, w które celujemy. A poza tym – zagraniczny odbiorca bardziej nam odpowiada ze względu na większą otwartość i lepsze perspektywy, jeśli chodzi o siłę nabywczą. Sky is the limit. Tylko czy dla każdej branży? Jeśli nasz produkt dotyczy na przykład kompozycji unikalnych potraw online, które potem są wysyłane do klienta – autora tejże kompozycji, to nasz rynek jest zdecydowanie lokalny. Sprowadza się już nie tylko do naszego kraju, ale bardziej do miasta, w którym mieszkamy.

Może jednak istnieje jakieś rozwiązanie, które otworzyłoby dla takiego biznesu szerszą dystrybucję oferowanych pozycji? Na przykład zbudowanie sieci partnerów, którzy realizowaliby zamówienia na podstawie informacji przesłanych z jednego centralnego systemu? Wszystko zależy od nas i od modelu biznesowego, który sobie wypracujemy.

Czy nasz model biznesowy umożliwia wejście na międzynarodowy rynek?

W poprzednich artykułach bardzo zwracaliśmy uwagę na fundamentalne znaczenie projektowania produktu w formie twórczych warsztatów. Założenia i priorytety są etapem, do którego powinniśmy podejść jak najbardziej realnie. Globalny rynek dla naszej aplikacji stoi otworem, jednak wymaga to ustalenia ważnych kwestii już na samym początku. Międzynarodowy charakter naszego produktu będzie wymagał:

  • obsługi w wielu językach
  • obsługi obcych walut
  • zewnętrznych integracji z partnerami
  • oraz przygotowywania kampanii marketingowych targetowanych na inne kraje

Jak bardzo różnią się koszty produktu o skali globalnej od lokalnego produktu?
Wróćmy do pierwszego z wypunktowanych powyżej czynników, czyli do obsługi w wielu językach. Z poziomu pisania oprogramowania pojawi się jedno pytanie: czy będziemy tworzyć naszą aplikację w jednym języku, czy też będzie ich więcej? Software house, który będzie nam realizował projekt, przedstawi nam sprawę z punktu widzenia pracy programistów. A im nie będzie robiło większej różnicy czy kod będzie napisany w dwóch, czy czterech językach.

Będzie natomiast wyraźna różnica w kosztach. Będziemy musieli zlecić profesjonalne tłumaczenia nie tylko treści widocznych w aplikacji, ale również wszystkich komunikatów dla użytkowników, takich jak zawartość e-maila czy pusha.

Czy to dobry moment, żeby wejść na zagraniczne rynki?

Wszystko zależy od naszej perspektywy i od etapu, na jakim jesteśmy w naszym biznesowym modelu.

Jeśli jesteśmy we wczesnym stadium budowania koncepcji i strategii, i nasz produkt ma specyfikę, która unosi go ponad benefity lokalnej społeczności, to odpowiedź brzmi: tak, możemy śmiało przymierzać się do tworzenia globalnego projektu. Musimy jednak solidnie przeanalizować:

  • sytuację na globalnym rynku i zapotrzebowanie na nasz produkt
  • funkcjonalności produktów konkurencji i język komunikatów marketingowych
  • nasz własny budżet

A co jeśli nie startujemy, tylko już jesteśmy obecni na rynku lokalnym? Tutaj wybór będzie trudniejszy. Modyfikacja naszego produktu typu SaaS, który bazuje tylko na języku polskim i naszej walucie, wydłuży nam drogę do wejścia na zagraniczne rynki. To nie tylko długi proces przebudowania oprogramowania, ale też wyższe koszty, z którymi będziemy musieli się zmierzyć. Oczywiście nie jest to czynnik dyskwalifikujący. Jeśli widzimy realne przesłanki, żeby rozszerzyć zasięg naszego biznesowego oddziaływania, to nie powinniśmy sami sobie podcinać skrzydeł wizją kosztów i czasu realizacji projektu. Może się okazać, że gra jest warta świeczki i efekty wyjścia poza nasze lokalne podwórko będą bardzo lukratywne.

Na koniec – czy chcemy tworzyć biznes poza granicami Polski?

Naturalnie, przychody w mocniejszej walucie są kuszącą wizją. Globalny rynek z samej swojej definicji otwiera niewyobrażalne możliwości dotarcia do klientów i biznesowych partnerów. I w końcu – międzynarodowy odbiorca może bardziej współgrać z naszym kosmopolitycznym wizerunkiem produktu, który chcemy stworzyć.

Powinniśmy jednak trzeźwo przemyśleć czy na pewno wyjście z produktem poza nasze granice jest tym, czego rzeczywiście chcemy i potrzebujemy. Pod kątem funkcjonalności nie każda aplikacja, nie każdy SaaS, nadaje się do tego, żeby być dostępna na całym świecie. Natomiast z punktu widzenia biznesu o wiele łatwiejszym, tańszym i lepszym rozwiązaniem będzie podbicie krajowego rynku niż anonimowe przemknięcie przez hiper konkurencyjny globalny ekosystem technologiczny.

cta.intresting
btn.yes
btn.no